Samodzielność - dlaczego jest tak ważna?

   Kompetencje w zakresie samoobsługi, a co za tym idzie - samodzielności małego dziecka są  wysokie. Już od pierwszych miesięcy swojego życia dziecko dokonuje gigantycznego postępu rozwojowego. Uczy się samodzielnie chodzić, wypowiadać kilka słów, informować otoczenie o swoim nastroju i potrzebach, bawić się zabawkami i manipulować przedmiotami. Rodzice  cieszą się wtedy niezmiernie z każdego, nawet najmniejszego sukcesu i postępu w rozwoju. Swoim zachowaniem motywują dziecko do podjęcia dalszych wysiłków. Są zadowoleni, gdy samo utrzymuje głowę, odwraca się, siada, wstaje, a w końcu zaczyna chodzić. To wszystko jest podstawą do kolejnego skoku rozwojowego związanego z podjęciem aktywności samoobsługowej.

    Maluch szybko rośnie i coraz częściej oprócz słów „nie”, „daj”  pojawiają się zwroty „ja sam/sama”. Dzieci zaczynają wyraźnie żądać samodzielności. Złoszczą się, gdy rodzice lub opiekunowie chcą im pomóc lub je wyręczyć. Większość maluchów nie poddaje się, walczą samodzielnie z przeszkodami. Odrzucają pomoc, przeczuwając niejako, że samodzielność jest jednym z najistotniejszych elementów dorosłego życia, a także daje poczucie niezależności, samostanowienia i godności. Im dziecko starsze, tym jego możliwości w zakresie samoobsługi są coraz większe.

    Wysoki poziom samodzielności jest niezwykle ważnym elementem prawidłowego funkcjonowania małego dziecka. Im więcej potrafi zrobić samo, tym łatwiej adaptuje się do nowych warunków przedszkolnych, lepiej nawiązuje relacje z rówieśnikami, a przede wszystkim znacznie wzrasta u niego poczucie własnej wartości. Będąc samodzielne, odciąża przy okazji rodziców od „stałej pomocy”. Kompetencje dzieci nawet dwu-, trzyletnich są na tyle wysokie, że radzą one sobie dość dobrze z wykonywaniem wielu podstawowych czynności. W praktyce wygląda to jednak inaczej. Wiele dzieci ma z tym jednak poważne problemy. Okazuje się bowiem, że same kompetencje i możliwości ruchowo – intelektualne nie wystarczą. Równie istotne jest doświadczenie zdobyte w praktyce i tu, nie wiedzieć dlaczego, zaczynają się kłopoty. Ich przyczyną bywa często niewłaściwa postawa rodziców, ich nadmierna ochrona, ograniczanie nowych doświadczeń, rygor lub odwrotnie, pobłażliwość. Gdy tylko dziecko zaczyna samodzielnie chodzić, pokonywać trudne przeszkody, odkrywać nowe przedmioty i naśladować zachowania dorosłych, słyszy zdecydowane „Stop”. Zaskoczeni często niebywałą ekspansją malucha, blokują jego dążenia do samodzielności. Wolą wyręczać dziecko i zabraniać mu podejmowania nawet tych działań, które są bezpieczne i na miarę jego możliwości. Dzieci nagminnie wyręczane stają się bezradne, bezsilne. A przecież wiemy, że to właśnie „praktyka czyni mistrza”, więc dziecko  pozbawione możliwości popełniania błędów nie będzie samodzielne. Stosunek rodziców i opiekunów do samodzielności dziecka odgrywa zatem istotną rolę i to oni powinni wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom by ułatwić im start w nauce samoobsługi. Niestety, w praktyce często bywa inaczej gdyż dorośli nie dostrzegają znaczącej roli kompetencji samoobsługowych. Obawiają się wprowadzania dzieci w świat samodzielności, nie doceniając przy tym ich możliwości.

    Dzieci w wieku przedszkolnym posiadają już dostateczne kompetencje ruchowe i intelektualne i całkiem dobrze radzą sobie z czynnościami samoobsługowymi. Dlaczego więc, rodzice dowiadują się od nauczycieli, że ich pociecha ma kłopoty z najprostszymi nawet czynnościami – nie potrafi samodzielnie zjeść posiłku, skorzystać z toalety (lub zakomunikować takiej potrzeby), zdjąć wierzchnich warstw odzieży, założyć kapci, a nawet umyć rąk. Zaskakujące jest wtedy zdziwienie rodziców, gdyż w ich mniemaniu to bardzo proste czynności, które dziecko powinno umieć. Mało kto zastanawia się nad genezą problemów z samoobsługą, szukając winy w sobie i swoich działaniach.

    Dzieci z najmłodszych grup przedszkolnych (trzylatki), którym dorośli poświęcali czas i pozwalali na podjęcie inicjatywy w zakresie samoobsługi, są w znacznym stopniu samodzielne.  Dzięki temu lepiej funkcjonują w przedszkolu, nie potrzebują ciągłej pomocy dorosłych i nadal chętnie doskonalą swoje umiejętności.

    Owszem wsparcie doświadczonych dorosłych podczas uczenia nowych umiejętności, ich trenowania jest niezbędna – skutkuje szybkim wzrostem samodzielności, ale bez nadmiernego wyręczania i obsługiwania. Ich nadzór jest konieczny, by czynności samoobsługowe były wykonywane rzetelnie i stały się nawykiem. Jednak należy uzbroić się w cierpliwość gdyż jest to proces, który trwa wiele lat.

Czynniki zakłócające proces uczenia się samoobsługi:

- Obawy przed zabrudzeniem podłogi, dywanu lub ubrania, itp. Nie da się nauczyć samodzielności bez takich wypadków i bałaganu. Nie ma drogi na skróty, ale warto zorganizować otoczenie tak, by zminimalizować straty. Porażki są jednak częścią nauki i nie sposób ich uniknąć.

- Pośpiech, brak czasu i zdenerwowanie rodziców (zwłaszcza rano). Samodzielność dziecka należy trenować w różnych sytuacjach, żeby poranek nie był jedynym czasem, kiedy dziecko może wykazać się swoimi umiejętnościami. Nauka w spokoju bez presji otoczenia prowadzi do osiągnięcia perfekcji.

- Niechęć dorosłych do naśladowania ich przez dzieci. Dziecko ma bezustanną potrzebę podpatrywania, chodzenia krok w krok, obserwowania, itd. A to najlepszy z możliwych sposobów na uczenie się i gromadzenie praktycznych doświadczeń. - Brak zrozumienia dziecięcych potrzeb. Dorosły realizując swoje zamierzenia, musi pamiętać, że dzieciom niezbędne są: wsparcie, przytulanie, uśmiech (nawet gdy coś się nie uda), potwierdzanie słuszności jego działań oraz spokój.

- Obawa przed niebezpiecznymi sytuacjami. Nie sposób uniknąć potencjalnych zagrożeń podczas uczenia się. Dziecko musi wiedzieć, czego mu nie wolno, i reagować na zakaz przerwaniem czynności. Lękliwa postawa dorosłego na wszystkie sytuacje może tylko „zarazić” dziecko własnym strachem. W konsekwencji będzie się bało wykonywać jakiekolwiek czynności. Powinno wiedzieć, że zawsze warto prosić dorosłych o radę i pomoc.

- Brak wiary w możliwości dziecka. Taka postawa dorosłych spowalnia przebieg rozwoju psychoruchowego. Warto zatem przyjrzeć się dziecku, ocenić jego możliwości i nie przeszkadzać mu, jeśli podejmie próbę samodzielnego działania.

- Nieuświadomiona chęć panowania nad dzieckiem. Dominacja dorosłego nad dzieckiem zaburza proces uczenia się. Niektórzy nie rozumieją, że jest ono autonomiczną jednostką dążącą do samodzielności, mimo że potrzebuje ich pomocy. Brak niezależności powoduje, że przyrosty kompetencji zostaną znacznie ograniczone, a aktywność wygaszona, co prowadzi do wyuczonej bezradności dziecka.

- Brak świadomości, że samodzielność jest ważna. Samodzielne dziecko lepiej radzi sobie z adaptacją do nowych warunków w różnych życiowych sytuacjach. Wzrasta jego poczucie własnej wartości i samostanowienia. A to istotne argumenty, by dorośli wspierali swoje dzieci w nauce do samodzielności.

- Błędy wychowawcze. Negatywna postawa rodziców (np.: nadmierna opiekuńczość, lękliwość lub brak zainteresowania dzieckiem) kładzie się cieniem na nauce samodzielności dziecka. Nadmierna ochrona, obawa przed trudnymi sytuacjami, ciągłe trzymanie dziecka „pod kloszem” hamuje jego zainteresowanie samodzielnością. Bywa, że dziecko staje się niespokojne, pełne obaw i lęków, przestraszone. Z kolei dorosły mało zainteresowany potrzebami dziecka, ograniczający go na nowe doświadczenia sprawi, że maluch nie będzie miał się od kogo uczyć nowych umiejętności. Tak czy tak trudno będzie mu osiągnąć sukces.

- Opóźnienia w rozwoju psychoruchowym (np.: aberracje genetyczne, wady rozwojowe, szkodliwe działanie teratogenów, niedotlenienie, urazy okołoporodowe, poważne choroby, itp.). Nawet jeśli kompetencje ruchowe i intelektualne dziecka są ograniczone, jest ono w stanie nauczyć się wielu przydatnych czynności związanych z samoobsługą, które poprawią jakość życia całej rodziny. Nauka samodzielności to również dodatkowa rehabilitacja. Niezależność dziecka, nawet w ograniczonej formie, korzystnie wpływa na jego postrzeganie siebie i poczucie własnej wartości dlatego też nie należy rezygnować z treningu. Osiągnięcie pewnych sukcesów jest zawsze możliwe i z tego powodu warto zachęcać dzieci i motywować do współpracy i samodzielności.

Jak wspierać samodzielność dziecka?

Nauka samodzielności to długoletni proces. Wymaga precyzji ruchów, przewidywania skutków, znajomości wielu zasad oraz wykonywania ćwiczeń nowo zdobytych kompetencji. A zatem:

- Pozwólmy się naśladować gdyż dziecko uczy się najchętniej od osób dla niego ważnych. Bezkrytycznie naśladuje w sposób naturalny, najczęściej w środowisku domowym (słucha, dotyka, smakuje, wącha, działa). Działając zgodnie  z wyznaczonym schematem dnia dziecko na bieżąco gromadzi doświadczenia związane z czynnościami samoobsługowymi, co w efekcie przyczyni się do znaczącego wzrostu tych umiejętności w praktyce. Oznacza to również bezustanne towarzystwo dziecka, które często chodzi za dorosłym „krok w krok”. Niedopuszczalne są jednak zaniedbania i lekceważenie zasad, gdyż dziecko szybko zorientuje się, że wcale nie musi ich przestrzegać.

- Wyposażmy dziecko w odpowiednie przedmioty i dostosujmy otoczenie do jego potrzeb, by było jemu wygodnie z niego  korzystać. Opiekunowie powinni być świadomi, że potrzeby dzieci znacznie różnią się od ich własnych chociażby z tego względu, że są niższe od dorosłych, mają mniejsze dłonie oraz stopy i nie zawsze przewidują następstwa swoich działań.

- Doradzajmy, podpowiadajmy, pokazujmy, wspierajmy… Ważne –  nie karajmy dziecka za niepowodzenia! Nauka samodzielności w zakresie samoobsługi to wieloletni proces, wymaga wielu prób i poświęceń. Bądźmy cierpliwi. Nagradzajmy nawet minimalne sukcesy dziecka. Motywacja, życzliwość, akceptacja, wsparcie ze strony dorosłych buduje poczucie własnej wartości i godności. Potrzeba czasu i wielu powtórzeń, aby umiejętności stały się nawykiem. Karcenie malucha doprowadzi do tego, że wycofa się ono ze współpracy, nie będzie chciało podejmować prób działania i w rezultacie pozostanie niesamodzielne.

- Współpraca i wymagania dorosłych w stosunku do dziecka powinny być ujednolicone. Wymaga to jasnej komunikacji. Nie wolno zbyt dużo od niego wymagać bo przetrenowane będzie bowiem zniechęcone nadmiarem bodźców i zmęczone wykonywaniem zbyt trudnych czynności, a brak satysfakcji pogłębi niechęć. Znając potencjał i możliwości dziecka oraz jego potrzeby warto jednak stawiać przed nim nowe wyzwania. Nawet jeśli wymagają one więcej czasu do nauki niż zwykle. Jeżeli nie oczekuje się od niego zupełnie nic, nie jest zainteresowane podejmowaniem inicjatywy: Skoro wszyscy zrobią wszystko za mnie, po co się starać? Taka postawa skutkuje bezradnością, kłopotami w adaptacji do przedszkola, niską samooceną i problemami w sprawności motorycznej.

- Kształtujmy u dziecka nawyk samoobsługi czyli codzienne wykorzystywanie zdobytych kompetencji. Trenując codziennie dziecko staje się sprawniejsze, lepiej radzi sobie z trudnościami. Ważne jest, by  doskonaliło ono umiejętności już zdobyte, by wykonywało je automatycznie i w odpowiednim momencie, by zakodowało je w swoim umyśle. Jeżeli jednak codzienne czynności samoobsługowe nie staną się nawykiem w dzieciństwie, na próżno będziemy oczekiwali od kolejnego pokolenia dorosłych, by myli ręce po skorzystaniu z toalety, szczotkowali zęby dwa razy dziennie lub regularnie się kąpali.

- Nie przerywajmy dziecku, pozwólmy mu na dokonywanie wyborów. Podczas zmagań z samoobsługą obserwujemy nawet u maluchów wydłużenie czasu koncentracji. Mimo trudności starają się doprowadzić wykonywaną czynność do końca. Nie hamujmy samodzielności, nie wyręczajmy dziecka. Unikajmy stwierdzeń typu: Nie dasz rady... Śpieszę się, a ty się grzebiesz... Nie dotykaj, zepsujesz, zostaw to... Daj mi to, ja to zrobię... Jesteś za mały by decydować. Pozwólmy dzieciom na dokończenie tego co zaczął, na próbowanie, ponoszenie porażek i rozpoczynanie zadania od początku. Przy okazji uczą się odpowiedzialności za swoje decyzje. W ten sposób kształtujemy nie tylko samodzielność, ale także odporność na stres i niepowodzenia oraz wspieramy poczucie sprawstwa. Prawo do podejmowania dziecięcych decyzji, w kolejnych latach pozwoli mu na życiową niezależność. Ciągłe wyręczanie dziecka po pewnym czasie wyzwoli w nim bierną postawę i to, że będzie zależne od innych osób.

- Wyznaczmy granicę co wolno/a co nie i co do czego służy. Dziecko musi wiedzieć co może wykonać samodzielnie, a w którym momencie niezbędna jest pomoc dorosłego (co wiąże się z przestrzeganiem zasad bezpieczeństwa). Warto odróżnić trening od zabawy. Wyznaczenie jasnych granic sprzyja społecznemu rozwojowi dziecka. Ucząc samodzielności , przy okazji wpływamy na jego zachowanie i mamy okazję wpoić mu zasady savoir – vivre.

- Wykażmy się zdrowym rozsądkiem, wymagajmy od dziecka tyle, ile jest ono w stanie samodzielnie wykonać daną czynność. Najpierw wymagajmy proste rzeczy (np.: mycie rąk, zdejmowanie spodni, skarpet, jedzenie kanapki, itp.), a potem te trudniejsze. Warto każdą nową czynność podzielić na etapy uczenia i trenować poszczególne elementy do momentu, aż dziecko je opanuje. Wzrasta wtedy motywacja do dalszego działania.

- Ucząc dziecko samodzielności warto przy okazji wpajać mu zachowania ekologiczne oraz zadbać o estetykę i dobre maniery (np.: problem marnowania wody, nadmiar używania detergentów, korzystanie z toreb ekologicznych, segregacja śmieci, estetyka stołu podczas posiłków, itp.).

PAMIĘTAJMY! Dzieciństwo jest treningiem przed dorosłym życiem. Jeśli chcemy, aby dziecko było w przyszłości samodzielne, niezależne i odpowiedzialne, musimy mu zapewnić odpowiednie „ćwiczenia” samodzielności.

mgr Anna Zalesko

pedagog specjalny

Przedszkole Samorządowe Nr 82 "Stumilowy Las"
w Białymstoku
ul. Zbigniewa Herberta 63
15-779 Białystok
tel: 85 688 32 87
      509 549 497

e-mail: ps82@um.bialystok.pl

Adres do e-Doręczeń: AE:PL-59120-77791-WGIIC-19
Powrót na początek strony